Na zbity pysk – 2 minutowy TRAILER..

Patrząc na wszystkie ostatnie piękne i poprawnie politycznie posty o rozstaniach bez żalu, w przyjaznej atmosferze i sceny machania w drzwiach ze łzami w oczach, żegnając super szefa i prezesa – zanim soczyście zaklnę w środku na tych co po prostu – pierdolą (bo nie uwierzę, że komuś radość w głowie grała pierwsze skrzypce a myśl o armagedonie domowego budżetu- zeszła na drugi plan, dając upust fałszywym “ej, spoko, rozumiem” emocjom). I choć dobry obyczaj mówi, aby po sobie nie zostawić złego wspomnienia, tak o tym chyba Ci prezesi – niegdyś na pierwszych stronach gazet – dziś, w kuluarach zwalniający, patrząc na tabelkę w Excelu, zapomnieli…ale dajcie szubienicy jeszcze chwilę samotności..są tacy co nie potrafili zarządzić firmowy budżetem na 5 miesięcy w przód, żeby ludziom, dzięki którym ten budżet istniał i był na plusie, dać poczucie realnej (nie tej, corocznej wigilijnej utopii bycia “niezatapialnym”) wizji przyszłości i pewności jutra. Oczywiście że są tacy, co nie potrafili odkleić się od swoich udziałów, walcząc o swoje JA (a mogąc “spuścić” część z nich, rozwodnić siebie i uratować kilka miejsc pracy), bardziej niż o ludzi, dzięki którym tyle im się dziś należy. Ale zanim wrzucisz do tego samego kotła człowieka który musiał Cię zwolnić, fizycznie, z człowiekiem który nawet ręki Ci nie uścisną na odchodne i w dupie ma co z Tobą będzie dalej..zadaj sobie pytanie, czy na pewno nie będziesz sobie pluć w brodę, że można było temu zapobiec i zmienić, zanim kosa zaczęła zbierać swoje nieuniknione od 3 miesięcy, zawodowe żniwo..

W piątek, pełny tekst na www.idenarozmowe.pl/blog