Jestem Batmanem!…czyli co ludzie piszą w swoich CV. Kłamstw cz. 2

 W momencie, gdy decydujesz się wysłać CV, marzysz o tym, aby trafiło w ręce osoby, która popatrzy na Twoje dokumenty i powie: „- Zajebisty kandydat! Lecę pokazać managerowi!”. W końcu wysyłasz swoich CV na tyle ofert tygodniowo, że sama statystyka powinna zadziałać. Siedzisz więc w pracy ze wzrokiem wbitym w telefon, licząc na to,  że ktoś zaraz zadzwoni i powie: „Hej, wpadaj do nas na spotkanie” w taki sposób, że zechcesz rzucić wszystko w momencie i wręczyć z uśmiechem wypowiedzenie szefowi…a tu nic. Cisza. Jak o 4 rano w zimie na plaży we Władysławowie.
 

Ale nie poddajesz się, twardo wysyłasz wciąż jedno i to samo CV na kolejne oferty, czasami bardziej zbieżne z Twoim doświadczeniem, choć od czasu do czasu nie pogardzisz eksperymentalnym „aplikuj” na oferty grubo poniżej własnych kompetencji. Wszystko to w jednym celu: wyrwać się z obecnej roboty tak szybko, że pożegnalne cukierki nie zdążą zostać skonsumowane przez zaskoczonych towarzyszy niedoli..

I tak żyjemy po dwóch stronach lustra. Ty- ze swoim kreatywnym spisem zawodowych doświadczeń, sukcesów i porażek, i Manager  czekający na CV warte pełnej lektury i zaproszenia na spotkanie.

Kontynuujmy więc tę hobbitową przeprawę przez krainę twórczości i naciągania. Nie jest tajemnicą, że każdy chce aby jego CV wyglądało extra i błyszczało merytoryką. Szkoda tylko, że w tak wielu przypadkach na wyglądzie się kończy. Dziś skupimy się na kolejnych ważnych elementach, w których albo warto zachować umiar, albo powstrzymać się od wypisywania bredni. Zahaczymy też o zdjęcie!

 
Umiejętności

Na stół operacyjny połóżmy więc jedną z najbardziej sztampowych sekcji. W całym papierowym ekosystemie Twojego życia zawodowego, zazwyczaj widniejącej tuż za Kursami i Szkoleniami i zaraz przed Zainteresowaniami. O ile w Doświadczeniu Zawodowym, wpiszesz zakres obowiązków, w tym miejscu dobrze jest wymienić mi.in programy, z jakich korzystasz. Zacznijmy od zapisów, które czytam w co drugim życiorysie:

  • bardzo dobra obsługa komputera, znajomość systemu operacyjnego Windows, Prawo jazdy kat. B,
  • bardzo dobra znajomość pakietu Microsoft Office, Internetu,
  • umiejętność pracy pod presją czasu i w zmieniających się warunkach,
  • rzetelne wywiązywanie się z powierzonych zadań.

Mam pytanie:po co? Nie ma na świecie poważnego rekrutera, który kupi te bzdury i powie „Kozackie zdolności! Z pewnością przydadzą się u nas! Prędzej przy rozmowie telefonicznej spyta Cię: „Po czym można zidentyfikować składnik usługi GDR”, aby rzeczywiście sprawdzić biegłość znajomości systemu,  więc jeśli nie jesteś magikiem IT, polecam wyrzucić. 

Nie chcę tu nikogo disować, ale jeśli to są Twoje kluczowe umiejętności, którymi chcesz przekonać mnie, że Twoje CV jest warte uwagi i lepsze od innych- try harder.

Idźmy jednak dalej. Równie często zdarza się, że do jednego worka z napisem Umiejętności, wpadają następujące radosne twórczości:

  • Wytrwałość w dążeniu do celu, komunikatywność, otwartość na nowe wyzwania, pozytywne nastawienie,
  • Wysokie ambicje zawodowe, umiejętność negocjacji, chęć rozwoju, zaangażowanie w wykonywane obowiązki
  • Kreatywność, umiejętność pracy w grupie.

Oczywiście brakuje tu tylko „umiejętności przewidywania zdarzeń, zanim nastąpią (tak, widziałem taki wpis..), „sokoli wzrok” i mamy pełny obraz bohatera na poziomie 26 w kultowej grze „Fallout”.

Jak mawia Cejrowski w swoich programach-

pokazuję i objaśniam”:

  1. Zamień Umiejętności, mocne strony i inne wybitne tytuły na zwykłe: Dodatkowe Informacje. Dzięki temu wrzucisz wszystkie informacje ekstra w jednym miejscu, bez potrzeby Tworzenia dodatkowych sekcji.
  2. Wpisz programy, z których na co dzień korzystasz (i które rzecz jasna odwołują się do ogłoszenia, na które aplikujesz). Śmiało możesz je wyboldować. Zwłaszcza jeśli znasz je całkiem nieźle. Jeśli Twoja znajomość Photoshopa kończy się na rozjaśnieniu zdjęć z wakacji – nie polecam chwalić się tym.

        Przykład: zamiast pisać :”Excel- bardzo dobra znajomość”, polecam: Excel: codzienna praca z tabelami przestawnymi, makrami, raportami.

  1. Zawsze odwołaj się do umiejętności wyszczególnionych w ogłoszeniu. Z pewnością w CV masz wszystkie które znasz, więc wywal je i zostaw niezbędne.

         Przykład: Zamiast wpisywać umiejętność negocjacji, pomóż mi lepiej zrozumieć co to znaczy w praktyce. Czy nie lepiej wyglądałoby „negocjacje z dostawcami zewnętrznymi,   kontrakty pow.  400k pln”?

     4. Jeśli chcesz pochwalić się swoimi mocnymi stronami, polecam umieścić je na początku CV. Umieszczając je wyżej, masz większe szanse na to, że ktoś je przeczyta.

      5.Co więcej, zamiast pisać, jakie to „wysokie ambicje zawodowe” posiadasz, pochwal się tymi naprawdę wyróżniającymi.

6. Pisz o sobie w 1 os. l.pojedyńczej. Nie polecam opisywania siebie w trzeciej sobie w stylu „Michał posiada bardzo duże kompetencje w zarządzaniu zespołem.Jest świetnym organizatorem i liderem…” To nie jest wręczenie orderów u prezydenta! Napisz o sobie, swoimi słowami. Chyba, że masz „zespół osobowości mnogiej” .

Wtedy zostaw…hehe 🙂

 

Zdjęcie – czyli ktokolwiek widział…

Zadziwiająco często w naszym kraju rodacy lubią robić z siebie kretynów. Klasykiem są już:

– zdjęcia z , przeważnie Egipt lub Stany Zjednoczone, w przeciwsłonecznych okularach i koszulce z zielonym krokodylem na piersi. Na szczęście reklamówki z „Biedry” już odeszły do lamusa;

– wycięte kadry zza ślubnego stołu, z policzkami czerwonymi od czwartego toastu za „niegasnącą gwiazdkę pomyślności pary młodej”;

-…i te na odwal się wstawione: paszportowe (przypominające te z listu gończego), choć i skany z dowodów osobistych przestają być niespodzianką.

Oczywiście są jeszcze te „profesjonalne”, z sesji biurowych, na których osobnicy ubrani w marynarki i białe koszule, z zaplecionymi rękoma prezentują swój profesjonalizm z miną wkurwionego managera, mówiącą: „Coś Ci nie pasuje? Chcesz w ryj”? Wielokrotnie zapraszałem na spotkania tych ludzi i to się sprawdzało- byli wkurzonymi managerami.

Słusznie lub nie, ale po ponad 14 latach pracy w rekrutacji, nadal nie potrafię nie zaśmiać się patrząc na niektóre zdjęcia.

Na szczęście są firmy, które potrafią powiedzieć swoim pracownikom „Uśmiechnij się!” i CV tych, którzy posłuchali, lubię najbardziej. Aż miło się czyta życiorys uśmiechniętego człowieka.

No to jak? Umieszczać czy nie? Oto jest pytanie! Moja sugestia brzmi: nie, jeśli wyglądasz na cwaniaka, gbura, albo przemalowaną plastikową laskę. Jeśli prywatnie lubimy ludzi uśmiechniętych, chętniej przebywamy w ich towarzystwie, to czemu nie chcemy aby nasz przyszły pracodawca zobaczył nas jako pozytywnych ludzi? Oczywiście, każdy ma swoje problemy i może nie masz akurat dnia do uśmiechu, ale zaufaj mi i zamiast wstawiać zdjęcie z imprezy firmowej, czy selfie zza kierownicy, pożycz aparat od znajomego lub daj dobrą whisky za 4-5 zdjęć, które mogą Ci pomóc zmienić pracę.

Zapytasz: „Sugerujesz się, czy zaprosić kandydata na spotkanie patrząc na jego zdjęcie?” – no pewnie, że nie. Foto umieszczasz dla własnej próżności, nie dla mnie. Chcesz pokazać jak wyglądasz, pomimo że nie musisz. Nie chcesz, żebym na Ciebie patrzył – nie umieszczaj go. Dla mnie przede wszystkim liczy się Twoje doświadczenie 

Ale i tak hitem był ów jegomość, który wysłał Cv ze zdjęciem, na którym stał w plenerze, w okularach przeciwsłonecznych na twarzy , z rękoma złożonymi w kształt, mający przypominać trzymany pistolet. Facet podpisał zdjęcie: „Każda firma potrzebuje swojego Bonda”…

I tym optymistycznym, przemyślcie, czy nie warto w końcu mieć porządne CV…