black-and-white-woman-girl-sitting

Przez ostatnie 3 miesiące byłem na około siedemnastu rozmowach o pracę. Po co? Trochę żeby zobaczyć co ciekawego daje dzisiaj rynek, ale w większym stopniu żeby się czegoś nauczyć.

Nauczyć?-  pomyślisz sobie. No tak, wierz mi lub nie, ale większość rozmów rekrutacyjnych wygląda w ten sam sposób: zadaję pytania o te same rzeczy, dostaję te same odpowiedzi. Szkolenia w firmach dla działów biznesowych i tak są jeszcze rzadkością, Od lat kogo nie podpytam to „nie mamy budżetu na szkolenia”.
Jest prawie połowa roku. Gdybym dzisiaj Ciebie spytał „ na ilu szkoleniach byłaś?/łeś?”, co odpowiesz? Jednym? Dwóch?

Prawda jest niestety bardzo brzydka: nie chodzimy na szkolenia więc skąd mamy czerpać wiedzę? Powiesz „przeczytaj książkę” przeczytałem. Nie jedną. Teorię wbiłem do głowy, ale to tak jakbym miał nauczyć się jeździć motocyklem, czytając jedynie instrukcję obsługi i oglądając filmy na youtube. Lubię podłapywać fajne pytania, patrzeć jak rozmowy prowadzą inni, co jest ważne w innych firmach i jak można to wykorzystać w mojej. Ciebie firma wyśle na szkolenie z excela, obsługi klienta, programowania w C plus plusie czy sprzedaży – choć pewnie i z tym jest krucho (a pewnie w ofercie napisali że będziesz się szkolić co chwila..).

I jakie mam wnioski po tych spotkaniach? Dowiesz się za tydzień! Masz więc powód żeby tu wrócić!

Dziś będzie trochę kontrowersyjnie. Poruszę temat tzw. „feedbacku” po rozmowie, choć (osobiście wolę „informację zwrotną”).

Schemat znamy wszyscy, każdy to przeżył: Na spotkaniu słyszysz standardowe „odezwiemy w przeciągu 2 tygodni” – a w środku ogarnia Cię śmiech „taa, jasne, każdy tak mówi a potem nie dzwoni”. Jakie to prawdziwie polskie. Zadam Ci pytanie: ile razy Tobie zechciało się przypomnieć osobie z rekrutacji o waszym spotkaniu?

Powiesz pewnie „o nie nie, to nie do mnie należy zadbanie żeby dowiedzieć się jak mi poszło”… a do kogo? Jeśli trafisz na niesłowną osobę, to możesz czekać w nieskończoność, ale spróbuj wyjść na przeciw swoim własnym oczekiwaniom:

4 wskazówki, o których polecam Ci pamiętać:

1. Jak będziesz na spotkaniu, weź wizytówkę (i nie zgub). Łatwiej będzie znaleźć telefon do osoby która miała do Ciebie wrócić. Zdarza się że w mailach brakuje stopki z danymi kontaktowymi.

2. Ustal konkretny dzień, do kiedy możesz spodziewać się informacji (choć nawet z własnych doświadczeń mogę Ci powiedzieć, że decyzje lubią się przeciągać.)

3. Jeśli termin minie – zadzwoń. Nie pisz maili – szkoda Twojego czasu (chyba że nie zależy Ci na szybkiej odpowiedzi). Prędzej dowiesz się co i jak.

4. Na spotkaniu dowiedz się jak nazywa się osoba która będzie (potencjalnie) Twoim przełożonym. Jeśli dział HR do Ciebie nie wróci – swobodnie możesz napisać do tej osoby. Dzięki czemu dowiesz się czy zobaczył/a Twoje CV, oraz dostaniesz info z pierwszej ręki.

Powiesz ponownie „ale to HRowiec powinien do mnie zadzwonić i powiedzieć jak mi poszło i czy idziemy dalej!” – soczysta prawda!, trudno się nie zgodzić. Skoro wysyłasz CV, idziesz na rozmowę, to jej wynik powinien być Ci znany.

Powiem Ci dlaczego nie dostajesz takiej odpowiedzi na czas:
– jeśli spotkanie z Tobą jest jako jedno z pierwszych, to inne spotkania mogą się poprzekładać w czasie, co opóźnia podsumowanie wszystkich kandydatur.

– po zaprezentowaniu kandydatur do biznesu, ten uwielbia (-ironia) mówić „chcemy jeszcze kogoś zobaczyć, chcemy mieć większy wybór” (o tym kiedy indziej). Ponownie, odsuwa to decyzję i informację, kto przeszedł dalej a kto odpadł.

– ktoś poszedł na urlop, ktoś się pochorował i minął tydzień.

– zapominamy. Tak po ludzku. Mi przez ponad 8 lat wiele razy zdarzyło się, że powiedziałem że zadzwonię czy napiszę, ale uciekło.

Więc, jeśli jesteś obecnie w jakimś procesie – złap za telefon, zadzwoń i spytaj. Pomóż sobie i nie żyj w zawieszeniu.
Może ktoś powie „no właśnie miałem dzwonić, zapraszam..”, albo powie „przykro mi, nie tym razem”. Ale przynajmniej powie i będziesz wiedzieć na czym stoisz.

Miłego! 🙂

Spodobał Ci się wpis? Podziel się z innymi!Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on Twitter