dog-900215_1280

Chęć sukcesu i szybkiej kariery zawodowej pierdoli ludziom w głowach.

Naogląda się jeden z drugim (drugą też) filmów na youtube o zarządzaniu, stawianiu celów i ich egzekucji, poprawi jakimś webinarem „jak być dobrym managerem”, a ja na spotkaniach, jak ksiądz przy spowiedzi słucham, przypadków krzywd ludzkich. Odhaczając codziennie, pokaźny secik przykrych doświadczeń zawodowych, gdy mi kandydat deklaruje chęć zmiany pracy, bo ma szefa debila.

Każdy ma swoją historię, życiem pisaną 

Mam już za sobą kilka lat prowadzenia spotkań rekrutacyjnych, uwierz, nauczyłem się zachować poker face przy słuchaniu przykładów biegłego angielskiego „I go on holiday last year”. Już co raz częściej, pytając o powody zmiany obecnej pracy słyszę szczere „No szef mnie wkurwia, co mam Ci powiedzieć?”. Najbardziej wbiło mnie w krzesło gdy przyjechał na spotkanie manager, człowiek z wieloletnim doświadczeniem w sprzedaży, i po 3 minutach od rozpoczęcia rozmowy zalał się łzami, łkając tłumaczył że od 2 tygodni pracy nie może znaleźć, bo zostawił robotę przez szefa z którym żyć się nie dało.
Nie na wszystko jednak idzie się przygotować. Zwłaszcza, gdy na spotkania rekrutacyjne przychodzą ludzie, od których oczekuje pewnej dojrzałości biznesowej.

Nie oszukujmy się, przychodzisz do firmy, a gdy odchodzisz – to od managera.

Powiedz mi, ale tak szczerze: wpadło Ci kiedyś w oko ogłoszenie o pracę, w którym oprócz standardowego zestawu (zakres obowiązków, oczekiwania, oferujemy), byłoby choć słowem wspomniane, o bezpośrednim przełożonym? ..mi też nie 🙂 Zastanawiam się od pewnego czasu, żeby wrzucać w ogłoszeniach czwartą sekcję pt. „Twój przyszły szef”. Nie wiem tylko czy za mną pójdą HRy z wielkich szklanych biurowców. Fajnie byłoby poczytać co nie co, o tych „profesjonalnych” kierownikach, choć z drugiej strony, szybko pewnie wycwaniliby się i zamiast napisać „ zawsze ma mentorski ton, myśli że wszystko już w życiu widział i zawsze musi mieć rację”, przeczytalibyśmy „profesjonalnie zarządzający personelem, wnoszący wartość do współpracy między-działowej”. Chyba nic by to nie zmieniło.

Gdybym miał dać jedną radę, wszystkim, bez wyjątku, to na rozmowie o pracę, spytaj się o bezpośredniego przełożonego. 

Zanim podejmiesz decyzję o swojej nowej drodze życia zawodowej, spotkaj się z nim/nią, twarzą w twarz. Na na kawie, obiedzie, whatever. Skup się na cechach swojego (za chwilę byłego szefa) i wybadaj, czy przyszły posiada podobne. Dowiedz się, jaki ma styl zarządzania ludźmi, jakich sytuacji nie lubi, w jaki sposób nagradza swoich pracowników, jak motywuje, gdzie stawia granice w relacjach oraz (najważniejsze), jakie ma doświadczenie w zarządzaniu ludźmi.
Jako kandydat, masz takie samo prawo wypytywać o zachowanie w przykładowych sytuacjach i doświadczenie, jak „druga strona stołu” ma w zwyczaju robić to na każdym spotkaniu. Co może być ważniejszego, dla Ciebie, od relacji z bezpośrednim szefem?

Warto czasami wejść na LinkedIna lub Goldenline (jeśli masz tam konto) i sprawdzić, czy przypadkiem wśród znajomych Twojego przyszłego szefa, jest ktoś kogo znasz.

 Zanim krzykniesz „Inwigilacja!” zastanów się: spotkanie rekrutacyjne to teatr, dla starych wyjadaczy biznesowych to tylko krótki akt, w którym dowiesz się niewiele o człowieku, do którego będziesz raportować, którego będziesz pytać o urlop i z którym na imprezie integracyjnej będziesz pić wódkę.
A myślisz że firma do której aplikujesz Cię nie sprawdzi? Oczywiście że zrobi to chwilę po tym, gdy ktoś krzyknie „a w tym dziale znajomą!”. Może zrobi to nieformalnie: zadzwoni sobie Dyrektor do swojej koleżanki w firmie i spyta: kojarzysz Kowalskiego? warto z nim pracować? Poleciłabyś go?”. Może też poprosi Cię w ramach referencji o podanie kontaktu do osób z byłego miejsca pracy.
Często zdarza mi się, że wpada na rozmowę rekrutacyjną ktoś, kto pracował w firmie którą znam, lub kogoś wewnątrz. Relacje, jakie masz z innymi ludźmi i ich opinia o Tobie, częściej jest ważniejsze od tego, co masz w CV. Zadbaj więc o wyrównanie szans, i idąc na rozmowę, powtórzę po raz drugi dla zapamiętania: sprawdź, kto będzie Twoim szefem i jakie ma opinie na rynku.
Jaki jest dziś obraz polskiego managera? Nie wiem. Zakrzywiła mi się rzeczywistość, jak w obrazach Salvardora.
Serio, nie chcę wrzucać w te same ramy człowieka, za którym zespół w ciemno odejdzie z nim do innej firmy, z tymi, przez których ludzie w poradniach psychiatrycznych lądują.
Jeśli na rozmowie rekrutacyjnej (pewnie nie jednej) z Twoich ust padło hasło „nie rozwijam się”, to dla sprytnego HRowca znaczy to tyle, że masz szefa który nie potrafi wykorzystać pełnego potencjału i talentu jaki posiadasz. Pytanie tylko, czy potrafisz się do tego przyznać na tyle, że wchodząc głębiej w temat, nie utopisz się we własnych tłumaczeniach. Szczerość – to cenię na rozmowach najbardziej.
Think about it..
Spodobał Ci się wpis? Podziel się z innymi!Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on Twitter