środkowy palec

Według większości ludzi proces rekrutacyjny wygląda tak:  ja publikuję ogłoszenie,Ty aplikujesz, spotykamy się i dostajesz pracę. Jak za chwilę zobaczysz, jest kilka dodatkowych mikro-etapów, na których można się wyłożyć.

Ja publikuję ogłoszenie..

Dawno dawno temu przestałem pisać sztywne treści – może naiwnie, choć nadal wierzę, że w ten sposób odsłonie kurtynę tej „luźnej atmosfery”, o potrzebie której każdy wspomina na spotkaniu (tuż po tajemniczym rozwoju, który i tak każdy rozumie inaczej). Piszę więc że co będziesz robić, co fajnie gdybyś potrafił/a oraz na co możesz liczyć. Że nie jesteśmy korpo, że ubieramy się na luzie, że bla bla.. I czekam.
Zazwyczaj CV przychodzą rano 8-10, czyli jak się domyślam, przy porannej kawie wszyscy wchodzą na pracuj.pl i szukają pracy. Najczęściej w poniedziałek. Nie wiem dlaczego. Czy w pozostałe dni już Ci się odechciewa szukania?

 

Telefon

Najczęściej dzwonię do ludzi tego samego dnia, kiedy wysłali swoje CV. Skoro więc masz chwilę aby przeczytać ofertę, domyślam się że klikając „aplikuj” (świadomie), chcesz aby ktoś się do Ciebie odezwał.

No to dzwonię i mówię:

– „Cześć, z tej strony Darek z działu HR z firmy X, czy rozmawiam z Bartkiem?”
– Tak,  o co chodzi? (no kurwa, a o co może chodzić jak dzwoni do Ciebie ktoś z działu HR z innej firmy?)
– Bartek, zaaplikowałeś do naszej firmy na stanowisko Account Managera (taki nowoczesny „handlowiec”), chciałbym zaprosić Cię na spotkanie.
– Aha..ale ja teraz nie mogę rozmawiać, poproszę o telefon po 19.
– Ok, rozumiem, a myślisz że mógłbyś do mnie oddzwonić? Pracujemy do 17.
– Nie.
– W takim razie odezwij się proszę jutro, jak znajdziesz chwilę.
– Dobra.

Nie oddzwonił….i chyba dobrze.

I wierz albo nie, ale takich rozmów, z bucowatymi chłopaczkami lub zrobionymi lalami, co to dostali samochód służbowy i wracając na wieś do domu chwalą się ,że „Menedżerami” są – mam dziesiątki. W CV wrzuci fotę w garniturze ze ślubu, z zaplecionymi rękoma, włoski na żelik, z miną jakby patrzył w oczy przeciwnikowi, szykując się do walki w klatce.
W sekcji „O sobie” wpisuje „ambitny i skuteczny handlowiec, nastawiony na budowanie relacji biznesowych, świetna prezencja i kontakt z ludźmi”. Kozak 🙂

Podpowiedź nr 1. Jeśli chcesz, aby ludzie z działu rekrutacji dzwonili do Ciebie tylko po 19:00, to nie wysyłaj CV. Szkoda Twojego wysiłku na szukanie pracy. Jeśli odważnie wysłałaś/łeś CV w godzinach pracy, a nie jesteś w stanie poświęcić 5  minut, znajdę kogoś kto chociaż ściemni w pracy, że do kibla musi wyjść, albo do kiosku po gazetę branżową, ale oddzwoni i udowodni swoją motywację.

 

Zaproszenie na spotkanie

Załóżmy teraz, że dostajesz telefon z działu HR. Rozmowa fajna, spoko się gadało i dostajesz zaproszenie na spotkanie. 99% kandydatów w tym momencie mówi: „a czy mogę poprosić maila z potwierdzeniem?”

Ja się pytam: po co?

Oczywiście, masz prawo mieć info na piśmie. Wyjmij sobie w takim razie kawałek kartki, wyrwij z firmowego zeszytu albo wpisz sobie w kalendarzu, że masz, nie wiem, dentystę, żeby nikt przypadkiem się nie domyślił.
Nie dzwonię dla żartu. Skoro zapraszam Cię na spotkanie, to znowu, wyciśnij kroplę inicjatywy i zapisz sobie.

Co Ci da, że wyślę do Ciebie maila z zaproszeniem? Że lepiej zapamiętasz, nie ucieknie Ci?  To sobie zapisz.

..taka dygresja..wracam do brzegu.. 🙂

Jasne, wyślę Ci zaproszenie, tylko odpisz mi proszę jak przeczytasz, żebym wiedział że mail dotarł i że potwierdzasz obecność na spotkaniu.
Spoko Darek, jasne, na pewno Ci odpisze…

i ponownie. 99% osób „na pewno to Ci NIE odpisze”. No i o czym to świadczy? Tak Ci na mailu zależało, że niby tak oficjalnie, nie wiem – może rodzinie chcesz pokazać, bo inaczej Ci nie uwierzą. „Photo or didn’t happen” 🙂

Spotykamy się w umówionym terminie, gdyż nauczony że kandydaci nie odpisują na maila z zaproszeniem a i tak przychodzą, pytam:

– Czemu nie odpisałaś/łeś na maila?
– O kurcze, sorry stary, zapomniałem..wiesz jak to jest, sporo ostatnio mam na głowie.
– Jasne 🙂 (mi też się może kiedyś „zapomnieć”, i co wtedy? Wrzucisz hejt do sieci że nie dostałeś info zwrotnego?)

Podpowiedź nr.2  Nie proś o maila z potwierdzeniem spotkania, jeśli nie potrafisz odpisać.  Tym bardziej jeśli aplikujesz do działów, gdzie będziesz mieć kontakt z klientem. Nie zaplusujesz za bardzo.

Informacja zwrotna, czyli jak Ci poszło na spotkaniu

Na zakończenie spotkania, każda osoba słyszy ode mnie:

-„Dzięki za spotkanie, daj mi proszę ok. tygodnia czasu, abym mógł spotkać się z innymi osobami które biorą udział w rekrutacji. Jeśli w ciągu tygodnia coś się u Ciebie zmieni, postanowisz przyjąć inną ofertę pracy lub stwierdzisz, że nasza rozmowa Ci się nie podobała i chcesz się wycofać z tej rekrutacji – daj mi proszę znać, żebym wiedział, że Twoja kandydatura jest już nieaktualna. Jeśli będziemy na „tak”, powiem Ci co dalej, a jeśli na „nie”, powiem Ci dlaczego.

-O super, fajnie, bardzo chętnie.

Tydzień mija. Dwie osoby idą do drugiego etapu, a reszcie trzeba podziękować. Mailowo. Spytasz „dlaczego mailem a nie przez telefon?” Zaraz postaram się wyjaśnić

Tak jak przestałem pisać ogłoszenia o sztywnej treści, tak postanowiłem że zamiast pisać standardowe:

„..dziękujemy za udział w rekrutacji. Zdecydowaliśmy się zatrudnić osobę która lepiej spełniła nasze oczekiwania, która wykazała się większym doświadczeniem i swoim profilem lepiej pasuje do naszej organizacji…”

postanowiłem wracać z informacją bardziej precyzyjną. Przykładowo:

„Hej Marcin. Dzięki że poświęciłeś mi swój czas na spotkanie. Do kolejnego etapu rekrutacji niestety Cię nie zaproszę z 3 powodów. Po pierwsze, Twoja chęć zmiany pracy z powodu, że w pokoju siedzisz z ludźmi od których czuć „fajkami” jest dla mnie niewystarczająca (choć pytając Cię czy istnieją dodatkowe, powiedziałeś że nie). Po drugie, słabo wypadłeś na ćwiczeniu z obsługi klienta (zabrakło X,Y). Po trzecie masz zbyt wysokie oczekiwania finansowe i nie jesteś skłonny negocjować tą kwotę (nasz maksymalny pułap w podstawie to X). Jesteś bardzo komunikatywny i będziesz wnosił wartość do biura obsługi klienta, lecz musisz popracować nad argumentacją powodu zmiany pracy i umiejętnościami.  Dzięki, pozdrawiam, powodzenia..

Bywa bardzo często, a nawet częściej (hehehe…), że ludzie nie odpisują. Wystarczyłoby zwykłe „Ok rozumiem, dziękuję”. Cokolwiek. Nie udało się. Bywa. Nie ma co się obrażać.

Jak Ci klient odpisze „Pani Beato, no tym razem nie podpiszemy zamówienia bo To i Tamto…obrazisz się”? Strzelisz focha i nie odpiszesz? Wątpię.

Oczywiście nieliczni poświęcą dwie minuty i przyślą zwrotkę „Również dziękuję”. Szkoda. Życzę powodzenia w poszukiwaniach. I dzięki wam za to.

Często zdarza się jednak coś, o czym nie piszą w tych portalach HRowych, w artykułach branżowych, na wszystkich modnych i znanych blogach profesjonalistów z branży. Średnio raz w miesiącu, tak na 30 wysłanych informacji zwrotnych dostaję maila o zadziwiająco biznesowej treści:

„WAL SIĘ!”   albo    „I tak nie chciałam u was pracować!”

W takich sytuacjach ciężko cokolwiek odpisać. Z jednej strony starasz się dać poczucie, że nie wszystkie firmy prowadzą sztywne procesy rekrutacyjne, że „przechodząc na Ty” porozmawiamy szczerze i nie będziemy się częstować standardowymi pytaniami i odpowiedziami. Ale nie ma sprawy. Raczej już się nie spotkamy. I nie tylko w tej firmie.

Działy HR idą na łatwiznę. Wolą nie nawiązywać zbyt bliskich relacji z kandydatami, trzymać dystans na wypadek, gdyby trzeba było podziękować za udział. Jakby to wyglądało, gdyby pani „dżunior rekruter” w dużej firmie konsultingowej, powiedziała „Cześć Darek, wpadnij na spotkanie, t-shirt mile widziany”, albo (co gorsza) udzieliła szczerej informacji zwrotnej. O zgrozo! Chyba by ją powiesili na suchej gałęzi…Przecież nie trzyma naszych standardów! Trzeba mieć kij w dupie i pokazać, kto ważniejszy!

Z drugiej strony, żyjemy w dziwnych czasach, gdzie jeśli aplikujesz na jakąś ofertę pracy, oczekujesz że ktoś się do Ciebie odezwie. Jak zadzwonią, to Ty nie możesz rozmawiać (bo jesteś w pracy). Jak zaproszą na spotkanie, to możesz tylko po godzinach Twojej pracy. Jak już termin Ci pasuje, Ty oczekujesz maila, na którego zazwyczaj nie odpisujesz. Na spotkaniu mówisz że się nie rozwijasz, a w szczegółach nie potrafisz wyjaśnić co to znaczy. Po spotkaniu oczekujesz informacji zwrotnej, której nie akceptujesz lub z którą się nie zgadzasz. Od rekrutera wymagasz profesjonalizmu i zaangażowania, a samemu ciężko Ci dotrzymać kroku.

Więc nie dziw się, jeśli „nie udało Ci się sprzedać”, jeśli udało Ci się spieprzyć sprawę już na samym początku..

 

Udanego ostatniego słonecznego weekendu w tym roku 🙂

Spodobał Ci się wpis? Podziel się z innymi!Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on Twitter