depresja

5:30: Wstaję rano, bo warto.

Nauczyłem się, po wielu latach pracy w rekrutacji, że warto sprawdzić skrzynkę służbową, zanim wyjadę do pracy. Patrzę na listę spotkań w ciągu dnia i widzę, że o 8:00 mam umówione i potwierdzone spotkanie z kandydatką na stanowisko Marketing Managera. Umówione, to znaczy,że dostałem CV, zadzwoniłem, pogadaliśmy, ustaliliśmy godzinę spotkania, wysłałem potwierdzenie, ona odpisała „Darek, dzięki za info, zjawiam się o umówionej porze”.

Zdarza się czasami..

że dostaje maila „za pięć dwunasta” (dosłownie – o zgrozo), że kandydat/ka pisze „przepraszam, ale nie dotrę na spotkanie” – strasznie to, delikatnie mówiąc „wkurza”, ale co zrobić. Piszę tak dlatego, bo nie wiem, kto odwołuje 5 minut przed spotkaniem. Skoro wiesz, że nie możesz, że coś Ci wypadło, daj znać wcześniej!

7:00 Wyjeżdżam do roboty

Korki – standard. Plus 10 do podziwu dla osoby, która jeżdżąc autem potrafi oszukać miejski system świateł i dojechać szybko do roboty. Ale dzisiaj jakoś się rozpadało, więc całe miasto stoi (kiedyś starałbym się zmieniać pasy z jednego na drugi, aby tylko zyskać parę minut, lecz każdy dziś już wie, że to niczego nie zmieni – stoję więc jak wszyscy. Wysyłam SMS, uprzedzając swoje spóźnienie, przepraszając za potencjalny kwadrans obsuwy).
Nie dzwonię, wiem jak jest. Kto Ci odbierze telefon przed 8 rano? Nie pamiętam kiedy udało mi się do kogokolwiek o tej porze dodzwonić.
Odpowiedzi nie dostaję – w sumie, nie czekam na nie. Również nie gniewam się, jeśli ktoś nie odpisze. Może jedzie autem. Może ma wyciszone dźwięki. Może odstawia dziecko do przedszkola i nie może rozmawiać.

Dojeżdżam na miejsce

O dziwo przed ósmą. Zdążę zrobić sobie jeszcze kawę i wydrukować CV. Mam parę minut, żeby pozaznaczać co ważniejsze fragmenty na papierowej autoprezentacji. Kandydatka spełnia wymagania, choć wątpliwości są jak zwykle: na ile ubarwiła CV, a na ile napisała prawdę? Chce zmienić pracę, czy tylko „sprawdzić, ile jest warta na rynku” (co raz częściej spotykam się z taką „motywacją” na spotkaniu)
7:55 . Nikogo nie ma – uff. Nikt nie czeka i nie dzwoni. Przynajmniej nie ma siary, że kandydatka była pierwsza w biurze. Myślę sobie, ma jeszcze czas. Sporo ludzi przychodzi na spotkanie punktualnie, więc nie ma co się pocić. Gorzej, jeśli rozjedzie jej się poranna logistyka rodzinna, a co za tym idzie – spóźnienie gwarantowane. Zmotoryzowani łatwo nie mają, a komunikacja miejska, delikatnie mówiąc „zapchana” – życia nie ułatwia.  No nic – ja swoje zrobiłem. Dotarłem – czekam.
8:15: Czekam dalej. Myślę, każdemu się zdarza. Metro przepełnione (standard o tej godzinie), nie może znaleźć adresu (kto tego nie przeżył?). Moja kawa już ostygła, a cierpliwość dopytuje się o gościa.
8:30: Dzwonię. Dłuższy sygnał i nagle przerwanie „abonent czasowo niedostępny”. What the fuck? Przecież mam zasięg?
Próbuję drugi raz. Ten sam komunikat, od razu po wybraniu numeru. Myślę sobie, jedzie metrem? Nie ma zasięgu? Ale spoko, bo po wyjściu, powinna dostać sygnał, że ktoś dzwonił.
8:40: Nie ma jej, nie oddzwoniła. Próbuję ostatni raz. Jest sygnał! Ale, nie odbiera…Fatality!
Patrzę w CV
Mocne strony:  odpowiedzialność, punktualność, profesjonalizm.
Uśmiech na twarzy mam w tym momencie szerszy, niż Joker w Batmanie. Fuck, kolejna bajkopisarka…
I nigdy nie wiesz, kiedy coś takiego Tobie się trafi. Pomyślisz: wyjątek. Ja Ci powiem: standard.
Jeśli ktoś spotkał się w procesie rekrutacyjnym, że po przybyciu na miejsce, rekrutera nie było  – niech mi da znać. Serio, proszę. Bo odwołanie spotkana – przez każdą ze stron – zdarza się nagminnie. Nie raz muszę zadzwonić 2 godziny przed, przepraszając, że wypadło mi spotkanie wewnętrzne na którym muszę być. A  Nie raz robiłem to w imieniu managerów, potencjalnych bezpośrednich przełożonych  potencjalnej kandydatki/kandydata, słysząc w słuchawce „ehhhhh (h x 20), no cóż..” (a w drugiej linii emocji słychać focha, ale co zrobię..).  Nie raz też, 2 godziny przed spotkaniem dostawałem telefon, że ktoś nie dotrze, bo musi zostać w pracy z powodu jakiegoś pilnego tematu. I to jest spoko, dzięki za szczerość i kontakt. Znajdziemy inny termin.
9:00. Już nie dzwonię. Piszę maila „Cześć Marta, byliśmy umówieni na spotkanie o 8 rano. Czekam na Ciebie. Daj proszę znać, czy coś się stało? Numer który wyświetlił Ci się na telefonie o 8:30, był mój. Czekam na informację, pozdrawiam.”
12:00 Informacji nadal brak. Myśli najgorsze przychodzą do głowy. Wypadki chodzą po ludziach, więc mam nadzieję że chociaż cała jest.
Pamiętam sytuację..
gdy parę lat temu koleżanka z zespołu, umówiła się z kandydatką 13-go października, w piątek, na godzinę 13:00 na spotkanie. I to na dodatek na 13-tym piętrze! Serio! Kandydatka dzwoni i mówi, że miała stłuczkę i nie dotrze…autentyk! Więc dmucham na zimne, ale niepokój zostaje.
16:00 Dostaję maila: Darek, z przykrością zawiadamiam, że otrzymałam inną ofertę pracy i nie stawię się dziś na rozmowę.
16:30 Odpowiedź: Dzięki Marta za informację. Pozdrawiam Serdecznie
( P.S. a w myślach: Marta proszę, nie wysyłaj CV nigdy więcej..)
Spodobał Ci się wpis? Podziel się z innymi!Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on Twitter