motel-865303_1920

Patrząc po ludziach, widzę, jak wielu z nich się pomyliło. Cholernie i boleśnie. Widać to we wszystkich krótkich epizodach, nieoczekiwanych rozstaniach, zapitych ze starymi znajomymi – czterema piwami w środku tygodnia. Gdy pytam „ co się stało?”, z wypisanym wstydem na twarzy słyszę słowa: daj spokój..pomyłka, nie wytrzymałem, tak musiało być, oraz moje ulubione: „ tak jakoś wyszło”. 

Ciekawość..

Ta pieprzona, zwykła, ludzka i nigdy niezaspokojona..Ale kto z nas, chociaż raz nie postanowił zaryzykować? 

Najłatwiej poszukać w Internecie. Nocą. Zerkasz tylko na swoją drugą połówkę, czy na pewno śpi. Nie chcesz się przecież tłumaczyć, mówić dlaczego i kłócić się o to, czego dotychczas Ci brakowało. Od dawna o tym nie rozmawiacie. Wiadomo, to powinna być wasza wspólna decyzja. Ale nie potrafisz. Niemoc, bezsilność i zmienność nastrojów – wygrały- masz dość. Cała reszta to pospolity dzień świstaka, wciąż taki sam, który znosisz z zaciśniętymi zębami i sztucznym uśmiechem. Mówisz sobie – dam radę, muszę!  Ale prawda jest taka, że znowu nie wyszło. Poddajesz się i szukasz dla siebie innej opcji. Koniec z udawaniem.

Przeglądasz te wyświechtane anonse. o treści ”poszukuję”, „na dłużej”, „wymagania konieczne” i „dołącz zdjęcie”.

– Co za casting, kurwa.. – rzucasz w myślach, nie chcąc, aby wzięli Cię za zwykłą dziwkę, która puści się na pierwszy lepszy odzew. Cenisz się – to dobrze. Obiecujesz sobie ostrożność, że tym razem to Ty wybierzesz.  Nie przypasuje Ci?- odrzucisz. Spodoba Ci się? – spotkasz się ponownie. Mówisz sobie „przecież wszyscy to robią, czemu ja nie mogę”? Zamykasz komputer i idziesz spać..

Pamiętasz swój pierwszy telefon?  Pewnie że tak. W pracy, w środku dnia. Uciekasz w ciche miejsce, aby nikt nie słyszał. Zamykasz się w małym pokoju, serce wali Ci jak młot, gdy z gardła wydobywało się ciche „jutro? jasne…będę na pewno.”. Powrót do biurka z lekkim uśmiechem, nikomu nic nie powiedział, ale do końca dnia myśli krążyły tylko wokół „jutro”.

Do domu wracasz z myślą „tylko nie daj po sobie niczego poznać!”

– Cześć Kochanie? Jak w pracy?

– A w porządku (i choć miało wyjść normalnie, ekscytacja popołudniowym telefonem wygrała)

– A powiesz coś więcej? Przecież widzę …

– Daj spokój! Zawsze sobie coś wymyślisz..

Do końca dnia nie rozmawialiście. Miało być dyskretnie, a jednak. Nie wyszło. Chyba już się domyśla..

Noc bezsenna – wiadomo. Miliony myśli w głowie, analizowanie scenariuszy. Co powiedzieć? Jak się przywitać? Spodobam się? A jeśli mnie nie zechce? Boże, żeby tylko tym razem trafić na kogoś normalnego. Z boku słyszysz lekkie chrapanie, więc bierzesz do ręki telefon sprawdzasz, z kim masz jutro to tajemnicze spotkanie. Trafiasz na profil na fejsbuku. Lubi taniec! Fajnie – będzie od czego zacząć. Ma dzieci! O tym nie będziemy rozmawiać – podobno nie wypada.

W pracy, na dłuższym fajku rzucasz do koleżanki z działu „Julka, tylko proszę Cię, nie mów nikomu! Wiesz jako jedyna.”

– Jasne, spoko! Ja też się zdecydowałam.

– Serio? 

– Tak, mam dość tego debila..

– Gratulacje..dobra decyzja. A powiedziałaś mu już?

– No co Ty..powiem po fakcie..

 

Spotkanie

Z jednej strony ubierasz się jak co dzień, choć zdradza Cię mocniejsza jak tę porę dnia – perfuma. 

Przed wejściem do budynku oglądasz się niepewnie. Nie chcesz, by ktoś poznał, że to Ty – w końcu wszyscy kupili bajkę że idziesz do lekarza.

– Przepraszam, gdzie tu jest toaleta? – rzucasz do recepcjonistki 

– Korytarzem do końca i w lewo – odpowiedziała Ci z uśmiechem – nie pierwszy już raz dzisiaj mówi to zdanie.

Patrzysz sobie w lustrze w oczy i myślisz „Tak..teraz nie ma odwrotu..”

Początek zawsze jest sztywny i niepewny. Siedzicie przy kawie, gadając o pierdołach. Badacie się, na ile możecie sobie pozwolić. Chcesz pogadać szczerze ale boisz się, bo wiesz doskonale, że nikt Ciebie nie zrozumie. Nikt nie jest Tobą.

– Dlaczego to robisz? 

– Muszę, mam dość. Dłużej nie wytrzymam.

– Na pewno? Czy jest coś, co może sprawić, że jednak się nie zdecydujesz? To da się uratować.

– Nie. To już koniec..

W tym momencie włączę Ci stopklatkę. Popatrz. Tak właśnie wygląda desperacja w szukaniu pracy..

Tak wygląda ponad połowa moich rozmów z kandydat(k)ami. To jest boleśnie żenujące. Nie dlatego że ludzie szukają pracy, gdy jest już za późno.Takich historii jest po prostu tysiące.

 

Powody

Co raz rzadziej zmieniamy pracę dla pieniędzy. Jeszcze 15 lat temu wygrywał ten, kto dał więcej. Ten, który obiecał Ci „rozwój” (swoją drogą, jeśli widzisz gdzieś w ogłoszeniu te wyświechtane słowa – uważaj – rzadko zdarza się, że pod tym kryje się coś wartościowego). 

Dziś? Wygrywa komfort. Nikt nie szuka już pracy na drugim końcu miasta – jeśli dostaniesz 2 oferty o podobnej kasie – w dupie będziesz mieć logo, które wstawisz sobie w CV. Wartości dodanej w postaci i możliwości odstawienia dziecka do przedszkola i odebrania go o czasie, pospania o pół godzin dłużej o powrotu do domu o normalnej porze, bez stania w ściśniętym tramwaju  – nie ma takiej ceny, którą zechcesz za to wszystko zapłacić.

Koniec części pierwszej…

Spodobał Ci się wpis? Podziel się z innymi!Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on Twitter