cropped-do-bloga.jpg

Jedni wpisują „hobby”, inni pasje albo zainteresowania. Większość z nas jednak łączy jedna rzecz – najmniej przykładamy się do ich przedstawienia w CV. Ja się więc pytam: dlaczego? Skoro potrafisz się rozpisać o kursach i szkoleniach na pół strony, a swój obecny zakres obowiązków zachwalasz tak, że od boldowanej czcionki oczy bolą, to czemu ten ostatni sztych swojego życiorysu (jakby to moja mama powiedziała) „robisz na odwal się”?

Ale, zacznijmy od początku.

 Sport, muzyka, film, książka – każdy z nas dokładnie jedno z tych słów wpisał kiedyś (lub jeszcze posiada) w CV. Potrafimy do precyzji kolorować doświadczenie, listować nowe kursy i szkolenia (nawet te, które ukończyliśmy 10 lat temu, ale o tym kiedy indziej), a co bardziej „skromni” płyną samochwalstwem w „mocnych stronach”. Zadaj sobie pytanie: czy kiedyś tak naprawdę przyłożyłeś się (lub przyłożyłaś, droga koleżanko) do sekcji, która przecież mówi o Tobie najwięcej?!

To właśnie ta część pozwoli mi (rekruterowi) lepiej poznać Ciebie!

Dam Ci przykład: Szukałem kiedyś konsultanta ds. sprzedaży (praca na słuchawce, bez skryptu, sprzedaż usług b2b). Dostałem ze 40 cv, z czego połowa była mocno przekwalifikowana, a reszta kandydatów miała podobnie skromne doświadczenie, szkolenia, deklarowała kreatywność, sumienność i inne słynne hasła (uwierzcie mi, 3-4 wystarczą, nie ma sensu ich wypisywać „ile fabryka umysłu dała”)

Mając ponad 10 projektów do zamknięcia w przeciągu miesiąca nie sposób spotkać tyle osób. Ja więc szukam ciekawych zainteresowań i hobby.

Więc jak pisać, żeby zainteresować?

-jeśli uprawiasz sport, napisz jaki? Jak długo? Czy masz jakieś osiągnięcia? Biznes lubi sportowców!

– czytasz książki? Napisz przynajmniej, jakiego autora lub gatunek lubisz?

– oglądasz filmy? Sprecyzuj gatunek. Może masz swojego ulubionego reżysera? Wspomnij o tym!

– pasjonuje Cię ekonomia lub rynki finansowe? Napisz coś więcej, nie wpisuj jedynie hasła.

– może piszesz książkę? Wrzuć linka i pochwal się twórczością.

Najfajniejszy wpis jaki kiedykolwiek miałem przyjemność czytać brzmiał następująco: 

„O mnie”

Jestem kolekcjonerką T-shirtów z dziwnymi nadrukami (mam ich chyba ze 140).

Za 5 lat? Chciałabym mieć VW ogórka i móc jeździć nim nad morze ze znajomymi.

Wolę podróżować niż jeździć na wycieczki.

Często się uśmiecham i głośno się śmieje.

Spotkaliśmy się na rozmowę. Czy dostała pracę? Nie, miała inne doświadczenie niż biznes potrzebował, ale DOSTAŁA ZAPROSZENIE na spotkanie, choć jej cv tylko tą sekcją wyróżniło się wśród wszystkich nadesłanych.

Są też rzeczy, których absolutnie nie polecam wpisywać.

Pewien jegomość (z całkiem fajnym doświadczeniem), w sekcji „pasja” wpisał „modlitwa”, „tu pada nazwa partii politycznej”.

Nie mam nic przeciwko takim zainteresowaniom, szanuje wyznania wszelkie, ale ku przestrodze Twojej i pokusie, aby dzielić się taką prywatą podczas starań o pracę, to w imieniu własnym (choć mam poczucie, że i wielu osób po fachu) chciałbym żebyś wiedział/a, że możesz sobie codziennie robić dobrze pod prysznicem, zagrywać się w kasynach po nocach albo palić zioło z kumplami, ale nie pisz takich rzeczy w CV. Możesz (prywatnie!) być wyznawcą dowolnej religii, partii politycznej lub drużyny sportowej, ale jeśli szukasz pracy, warto zachować osobiste i bardzo prywatne informacje dla kameralnego  i bardziej zżytego z Tobą grona znajomych.

Życiorys to nie jest biografia, w której możesz wpisać wszystko. Ma pokazać mi, czy oprócz doświadczenia, wyuczonych umiejętności i edukacji, będziemy mieli o czym pogadać, czy będziesz wartościowym członkiem zespołu (czy też outsiderem). O tym pewnie przekonamy się na spotkaniu, ale daj mi szanse. Otwórz więc CV i napisz o sobie coś ciekawego.

Do roboty i powodzenia!

Spodobał Ci się wpis? Podziel się z innymi!Share on FacebookShare on LinkedInShare on Google+Tweet about this on Twitter